Noszę okulary. Chociaż to bardziej jest "powinnam nosić
okulary". Często je gubię. Teraz też nie wiem gdzie są. To jest złośliwość
rzeczy martwych.
- Właściwie, nie uważasz, że to trochę dziwne? - zapytał się mnie
Mike. - Nie widzieliśmy się prawie siedem lat, a teraz nagle spotykamy się w
pizzerii, w walentynki.
- Masz rację, to serio jest nienormalne - uśmiechnęłam się. - Ale i tak cieszę się, że cię spotkałam.
- Masz rację, to serio jest nienormalne - uśmiechnęłam się. - Ale i tak cieszę się, że cię spotkałam.
Wyszliśmy z pizzerii tylnymi drzwiami, aby uniknąć oblężenia przez
fanki. Wsiedliśmy do dużego, czarnego samochodu. Nie znam się na samochodach,
nie umiem ich rozróżniać, ale ten pojazd na pewno był drogi.
- Tak właściwie, to gdzie jedziemy? - spytała się Camille. - Nie
jesteście żadnymi pedofilami, ani nic w tym stylu?
Chłopcy zaczęli się śmiać. Teraz to się ich boję. Ten śmiech
brzmiał jakby byli mordercami i śmiali się ze sposobów jak nas zamordować. Skąd
mogłabym wiedzieć, że Mike nie stał się psychopatą, albo to ktoś go nie udaje?
Jaki ze mnie kartofel! Nie wchodzi się do samochodu obcej osoby! Powinnam teraz
powiadomić Camille, że musimy uciekać?
A może przesadzam? Może to tylko zwykli nastolatkowie?
- Jedziemy do mnie - odezwał się (chyba) Ashton. Nie mam pamięci
do imion. Nawet swoich się jeszcze nie nauczyłam.
- Okey - odparłam.
- Okey - odparłam.
Podjechaliśmy pod ogromny dom. Albo raczej villę. Brak mi słów na
określenie wspaniałości tego miejsca.
Pod bramą stało kilka fanek, ale nikt się nimi nie przejmował, bo
brama była solidna i nie do pokonania.
Wjechaliśmy na podjazd i wyszliśmy z samochodu. Zauważyłam, że
drzwi od domu są okrągłe i całe ze szkła.
- Zapraszam - Ashton otworzył nam drzwi.
Weszłam do środka i zaczęłam przyglądać się pomieszczeniu.
- Wow! - Camille zaparło dech w piersi. Zresztą mi też, ale wraz z
tym, straciłam chyba język, nie potrafiąc powiedzieć ani słowa. - Mieszkasz z
rodzicami?
- Moi rodzice dużo podróżują, rzadko kiedy są w domu. Dzielę dom z młodszym rodzeństwem i z chłopakami - Ashton wskazał na trojkę przyjaciół stojących za nim, którzy właśnie zdejmowali buty. - Rozgośćcie się.
- Moi rodzice dużo podróżują, rzadko kiedy są w domu. Dzielę dom z młodszym rodzeństwem i z chłopakami - Ashton wskazał na trojkę przyjaciół stojących za nim, którzy właśnie zdejmowali buty. - Rozgośćcie się.
Ja i Camille zdjęłyśmy także i nasze buty oraz ruszyłyśmy za
chłopakami do ogromnego salonu. Usiadłyśmy na kanapie.
- Chcecie coś do picia? - zapytał Calum.
- Poproszę wodę - rzekł mój ziemniak.
- A ty Alpaka? - Calum przeniósł swój wzrok na mnie.
- Obojętnie - wzruszyłam ramionami - Chwila! Czekaj!
- Poproszę wodę - rzekł mój ziemniak.
- A ty Alpaka? - Calum przeniósł swój wzrok na mnie.
- Obojętnie - wzruszyłam ramionami - Chwila! Czekaj!
Popatrzyłam się na niego jak na kosmitę. Nie przypominam sobie,
żebym mówiła nowo-poznanym chłopakom moje dziesiąte imię.
- Żyjesz? - Ashton pomachał mi ręką przed twarzą. Nawet nie
zorientowałam się, kiedy obok mnie usiadł. Potrząsnęłam głową i znów
przeniosłam wzrok na Caluma.
- Skąd znasz moje imię? - zapytałam. Chłopak wzruszył ramionami.
- Mike gada o tobie codziennie. Cudem by było gdybym nie znał twoich imion. Każdy z nas potrafi, obudzony w środku nocy opowiedzieć całą twoją biografię do dziesiątego roku życia. To chyba podchodzi pod nienormalność. - Cal zachichotał.
- Skąd znasz moje imię? - zapytałam. Chłopak wzruszył ramionami.
- Mike gada o tobie codziennie. Cudem by było gdybym nie znał twoich imion. Każdy z nas potrafi, obudzony w środku nocy opowiedzieć całą twoją biografię do dziesiątego roku życia. To chyba podchodzi pod nienormalność. - Cal zachichotał.
Otworzyłam szeroko usta z zaskoczenia i musiałam je trzymać tak
naprawdę długo, bo w którymś momencie Ashton sam musiał mi je zamknąć.
- Coś o tym wiem! - Camille zaangażowała się do rozmowy. -
Wprawdzie nie jest to, chyba aż tak prześladowcze, jak to co wy musicie znosić
- zachichotała. - Znam ją tydzień, a już umiem wyrecytować z pamięci wszystkie
piosenki 5 Seconds of Summer! To koszmar! Ona gada tylko o kilku rzeczach:
pizza, to gdzie zgubiła okulary, książki i piosenki tego zespołu. Czasem ma
ochotę ją zakneblować i wysłać daleko ode mnie. - Ziemniak wyrzuciła ręce do góry,
w akcie pełnego oburzenia.
- Dziękuję Cam, ale naprawdę nie musiałaś tego mówić - przewróciłam oczami.
- Dziękuję Cam, ale naprawdę nie musiałaś tego mówić - przewróciłam oczami.
Nikt się już nie odezwał. Siedzieliśmy w ciszy. Było dosyć
niezręcznie.
- Właściwe, to czemu gadasz tylko o piosenkach 5 Seconds of
Summer, a nie o ich członkach czy cos w tym rodzaju? - zainteresował się
Luke.
- Bo nie wiem jak wyglądają - wzruszyłam ramionami.
- Jak to nie wiesz?
- No... normalnie. Nie chcę sobie zepsuć opinii o zespole, bo okaże się, że są to jacyś starcy, geje lub zmutowane małpy.
- Bo nie wiem jak wyglądają - wzruszyłam ramionami.
- Jak to nie wiesz?
- No... normalnie. Nie chcę sobie zepsuć opinii o zespole, bo okaże się, że są to jacyś starcy, geje lub zmutowane małpy.
Luke wpatrywał się we mnie zdezorientowany. Po chwili przeprosił i
wyszedł z salonu. Został Ashton, Camille i ja. Nawet nie zauważyłam kiedy Calum
sobie poszedł. Mike był chyba w kuchni.
- Więc... mówisz, że nie wiesz nic o zespole, którego słuchasz? -
odezwał się Ashton.
- Tak? - to brzmiało bardziej jak pytanie.
- Nie chcesz wiedzieć kim są?
- Jak już mówiłam, nie chcę sobie zniszczyć opinii o zespole - odparłam.
- A jakbym zapewnił cię, że nie są starzy, ani nie są gejami bądź zmutowanymi małpami - na ostatnie określenie Ash się lekko uśmiechnął.
- Znasz ich?
- Można tak powiedzieć - uśmiechnął się dosyć dziwnie. Tak jakby znał jakiś sekret...
- Tak? - to brzmiało bardziej jak pytanie.
- Nie chcesz wiedzieć kim są?
- Jak już mówiłam, nie chcę sobie zniszczyć opinii o zespole - odparłam.
- A jakbym zapewnił cię, że nie są starzy, ani nie są gejami bądź zmutowanymi małpami - na ostatnie określenie Ash się lekko uśmiechnął.
- Znasz ich?
- Można tak powiedzieć - uśmiechnął się dosyć dziwnie. Tak jakby znał jakiś sekret...
Kika minut siedzieliśmy w ciszy, aż wreszcie Camille zadała
pytanie.
- Tak właściwie, Ashton, ile masz lat?
- W lipcu kończę 21.
- Stary jesteś - rzuciłam od niechcenia, a Ash się zaśmiał.
- Dziękuję, chyba. - odpowiedział. - A ty Camille? Ile masz lat?
- W czerwcu kończę osiemnaście. - Tak, Cam jest starsza ode mnie o rok. Przecież w końcu jest w klasie z moim starszym o rok bliźniakiem.
- W lipcu kończę 21.
- Stary jesteś - rzuciłam od niechcenia, a Ash się zaśmiał.
- Dziękuję, chyba. - odpowiedział. - A ty Camille? Ile masz lat?
- W czerwcu kończę osiemnaście. - Tak, Cam jest starsza ode mnie o rok. Przecież w końcu jest w klasie z moim starszym o rok bliźniakiem.
- Chcecie zostać na noc? - Michael wszedł do pokoju z przekąskami
i napojami. Trochę długo mu to zajęło.
- Właściwie to ja już powinnam wracać do domu - rzekła Camille patrząc na zegarek. - Spieszę się na spotkanie.
- A ty Alex? - Mike przeniósł swój wzrok na mnie.
- Mogę zostać - wzruszyłam ramionami.
- Camille, podwieźć cię? - Calum pojawił się tak jakby znikąd.
- Chętnie.
- Właściwie to ja już powinnam wracać do domu - rzekła Camille patrząc na zegarek. - Spieszę się na spotkanie.
- A ty Alex? - Mike przeniósł swój wzrok na mnie.
- Mogę zostać - wzruszyłam ramionami.
- Camille, podwieźć cię? - Calum pojawił się tak jakby znikąd.
- Chętnie.
I wyszli. Zostałam sama z dwójką chłopaków. A może trojką?
Wprawdzie nie wiem gdzie jest teraz Luke.
- Obejrzymy jakiś film? - Ashton spojrzał na nas wesołym
wzrokiem.
Pokiwałam głową na tak, a Mike sięgnął po pilot do telewizora. Wybraliśmy horror, chociaż to bardziej oni wybrali... Ja nie lubię tego rodzaju filmów.
Pokiwałam głową na tak, a Mike sięgnął po pilot do telewizora. Wybraliśmy horror, chociaż to bardziej oni wybrali... Ja nie lubię tego rodzaju filmów.
Przed "seansem" Ashton pobiegł do swojego pokoju, Luke
przyszedł z kilkoma miskami popcornu, a Calum wrócił do domu.
Gdy Ash znowu usiadł obok mnie, spojrzałam na niego kątem oka. Na nosie miał okulary z czarnymi oprawkami. Bardzo podobne to tych moich, które zawsze gubię.
Gdy Ash znowu usiadł obok mnie, spojrzałam na niego kątem oka. Na nosie miał okulary z czarnymi oprawkami. Bardzo podobne to tych moich, które zawsze gubię.
- Nosisz okulary? - zapytałam się
go, ale zaraz po tym jak słowa opuściły moje usta przybiłam sobie mentalnego
facepalm'a. No przecież by ich nie zakładał gdyby nie musiał.
- Tak, a co?
- Ja też! - posłałam mu promienisty uśmiech i pewnie wyglądałam jak osoba, która dopiero co uciekła z psychiatryka, bo Ashton zaczął się ze mnie śmiać.
- To.. gdzie.. je.. masz? - powiedział, nadal nie mogąc się uspokoić.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami. - Często je gubię.
- Tak, a co?
- Ja też! - posłałam mu promienisty uśmiech i pewnie wyglądałam jak osoba, która dopiero co uciekła z psychiatryka, bo Ashton zaczął się ze mnie śmiać.
- To.. gdzie.. je.. masz? - powiedział, nadal nie mogąc się uspokoić.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami. - Często je gubię.
Chłopak znów zaczął się śmiać, a pozostali odwrócili się w naszą
stronę i gestem pokazali, że film się zaczął oraz mamy być cicho.
Ponieważ jestem beznadziejnym towarzyszem do oglądania takich
filmów, zaczęłam piszczeć w momencie kiedy pojawiła się lekko straszna muzyka.
Bardzo łatwo jest mnie wystraszyć.
Ashton, który nadal siedział obok mnie, objął mnie lekko i okrył
kocem. Miło z jego strony, dzięki temu poczułam się trochę bezpieczniej.
Gdy scena wstrząsnęła nawet chłopakami, przytuliłam się do Ash’a i zamknęłam oczy.
Gdy scena wstrząsnęła nawet chłopakami, przytuliłam się do Ash’a i zamknęłam oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz